Malbork, województwo pomorskie. Niegdyś Prusy- Powiśle... Najstarszy? Największy? Może jedyny taki...
Krzyżacka gościna
-Skąd przyjechaliście? Proszę mówić po kolei. -Rzekł przewodnik.
-A ty? -
-Z... Z Mazur... -
-Czyli Krzyżacy? Czyli swój. - Podsumował przewodnik.
Kilkakrotnie otwierana strona, została uzupełniona w zdjęcia i kłębiące się pytania. Czy napisać, to co wiedzą wszyscy? Czy pokazać inną wersję? I tu skłaniam się do tradycyjnego zwiedzania. Zatem nie opowiem o historii zamku znanego na całym świecie. Nie opowiem historii krzyżaków. Raczej będę zaglądać i dotykać bądź robić zdjęcia z wykadrowanym elementem. Coś, co po wizycie nadal pozwala przenosić się w czasie do miejsc, by poczuć fakturę tudzież zapach...
Przewodnik, czyli podstawa spacerów historycznych w takim zamku jest obowiązkowa. Taki jest regulamin. Akceptujesz i wchodzisz. Wspomniany człowiek raczej podaje skróconą wersję ujętą w opisach i ubarwia historiami z życia zamku, na ogół z czasu powojennego. Duży obiekt ma wiele możliwości i rewitalizacja, czy też powrót do udokumentowanego wyglądu zajmuje dużo czasu. Każda przywrócona część kompleksu jest adoptowana pod bieżące czasy. Co to może oznaczać? O tym nieco niżej.
Wszyscy skupili się w jednym miejscu i wsłuchali w męski głos... Ten był dobrze słyszalny, zatem puściłam wodze fantazji. Mur. Drugi mur i fosa. Baszty. Ile ich jest? Czy ktoś je policzył? Jest ich dosyć dużo. Wiele z nich ozdobiono różą wiatru. Część z nich jest związana z przeznaczeniem danej części zamku...
-W tej części znajdował się szpital dla dobrze urodzonych. Chociaż i oni nie zawsze byli przyjmowani na czas.
Nie. Jednak baszty. Kraty i mosty zwodzone. Przecież, by zwiedzić zamek, należ doń wejść. Pokonać przypuszczalnie cztery bramy do dziedzińca, a gdzie reszta? Zamek w sumie ma 15 bram. 4 mosty stałe. 4 mosty zwodzone. Jeszcze 2 kraty bronowe... 20 studni... Czy dziś po nocach błąkają się utopione duszyczki?
Spacer z przystankami.
Przystanek drugi miał miejsce nad byłą fosą... Męski głos opowiadał o widocznych budynkach... Mój wzrok powędrował do baszty i jej róży wiatrów. Baszta mleczarska? Jak ją nazywano wieki temu? Przecież nie mleczarnia. To młodszy wymysł.
Męski głos opowiadał o kracie i obciążnikach... Ja obserwowałam znacznie cięższą materię. Kutą bramę. Oryginalną? Można było dotknąć, zatem właśnie tak uczyniłam. Wizualnie i namacalnie była masywna. Potężna. Ile mogła ważyć? Ile trzeba było siły tudzież ludzi, by ją pchnąć na oścież? Inna brama... Drewniana z licznymi, przypuszczalnie szpilami, może nitami... Duży kompleks zamków i mnożące się pytania przed pierwszą bramą... Za drugą bramą i przed pierwszą kratą... Przed bramą nieżelazną, acz z dodatkiem z owego materiału. Tylko czemu w takiej ilości?
120 zamków... O co tu chodziło?
Zamek. Jako pierwszy i na najwyższym wzniesieniu wybudowano zamek wysoki w latach 1320-1330. Malbork nie był pierwszym zamkiem, w którym zakon mógłby mieć siedzibę. Bardzo dobrą lokalizacją był Elbląg, jednak rycerze wybrali inne miejsce na główną siedzibą Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Do powstania wspomnianego przyłożył się ogólny kryzys zakonów. Po klęsce templariuszy, losu zgotowanego przez króla Francji Filipa Pięknego, była czynnikiem do założenia i rozwoju ośrodka władzy krzyżackiej w Prusach. Tu było stabilniej. Dla podtrzymania założenia pomocne mogą być daty. 1314 R. w piątek 13 października król Francji wydał nakaz wielkiego aresztowania templariuszy. Zatrzymano wówczas ponad stu rycerzy, a 10 listopada tegoż samego roku, ich stracono... Nie pamiętam, w jaki sposób i nie podam domniemanej metody, by nie tworzyć niepotrzebnych spekulacji. Wrócę do tematu krzyżaków i malborskiego zamku, którego pierwszą część, czyli zamek wysoki datuje się na lata 1320-1330. Zatem daty same podpowiadają powód...
Męski głos przywołał mnie do czasu teraźniejszego.
-Wszyscy wchodzili przez te małe drzwi. Teraz mogą również turyści, lecz z innego powodu. Zatem na szczęście przez małą bramę, a reszta przez dużą. -Nie zastanawiałam się. Przeszłam przez małą bramę... Gdzieś wcześniej usłyszałam, iż Katarzyny mają pierwszeństwo. Tak też uczyniłam, mówiąc pod nosem życzenie... Tak znalazłam się na dziedzińcu. Chociaż nie takie życzenie wyszeptałam... Placu powstałego między zlepionymi zabudowaniami zespołu malborskiego. Zamek wysoki. Nie. Ten został na koniec, gdyż tak właśnie był usytuowany. Najdalej.
Dziedziniec zdobiły rzeźby. Nowsze, część odrestaurowanych i niekompletnych, które już nigdy nie odzyskają pierwotnego wyglądu... Kute balustrady, czy były wiekowe? Czy odrestaurowane? Schody prowadziły do drzwi drewnianych i tu upływ czasu był widoczny. Z drugiej strony dziedzińca z klombu wyrastało drzewo z pofalowanymi gałęziami. Wysokie, oj bardzo. Przewyższało budynki. Po ścianie zaś piął się wiekowy bluszcz...
-Uwaga, bursztyny zwiedzimy za chwilę, a teraz zapraszam do tych drzwi. Proszę powoli.
Czy to pierwowzór czarnej kuchni? Jeśli obiekt był w znacznej części mocno zniszczony, to sadzy nie będzie... Zajrzałam do środka... Raczej nie był używany. Wszystko wskazuje na to, że życie czasu przeszłego obfitowało w wydarzenia gastronomiczne. Przed wielkim refektarze, na korytarzu znajdowały się miejsca do umycia rąk i stóp. Zatem już w średniowieczu dbali o higienę... Zamek budowany w późnym średniowieczu miał toaletę. Co prawda przywodziła na myśl sławojkę, lecz była w zamku krzyżackim. Z komnaty do sali, a z sali do komnaty. Wszędzie strzeliste sufity, będące połączeniem wielu łuków. Gwieździste, czy szkieletowe wspomagały rozpraszanie światła. To załamywało się niepoliczalną ilość razy. Wystarczył blask słońca w wysokie okna, by rozświetliło się całe duże zamkowe pomieszczenie. Konstrukcja ułatwiająca rozjaśnianie sal zamkowy, to nie jedyne osiągnięcie technologiczne.
KTO WYMYŚLIŁ OGRZEWANIE PODŁOGOWE? KRZYŻACY... Jednak nie. Oni stosowali, lecz pomysł powstał wieki p.n.e.
Zamek w Malborku w XIV wieku miał obecny kształt. Miał wiele sal kuchennych z pochłaniaczami, a raczej sporych rozmiarów wyciągami. Czy miały jakiś mechanizm? Choćby prymitywny, ale jakiś? Nie wiadomo. W wielu miejscach były piece, lecz nie kuchenne. Wspomniane zaopatrzono w dodatkowe systemy do rozprowadzania ciepła. Czasem żeliwna bryła, a czasem prócz takowej dodatkowy system rozprowadzający ciepło. Jednak najciekawszym rozwiązaniem, był system wydmuchujący ciepłe powietrze z podłogi. Tym bardziej, iż zimne powietrze ogrzewano paleniskiem przypuszczalnie w piwnicy. Ogrzewanie to nazywano hypocaustum...
Inni właściciele...
Zamek nie zawsze był w rękach krzyżaków. Był moment, gdy przekazali go w ręce Czechów, za zaległe wypłaty. Później zamek odkupił Kazimierz Jagiellończyk... Była tu jeszcze siedziba innego zakonu. Mieszkali w nim jezuici. W zamku działała kiedyś mennica... Obiekt ogromnych rozmiarów, wybudowany w późnym średniowieczu miał swoje drugie, niekrzyżackie życie...
Przyszedł czas na zbrojownie i sufit widziany z drugiej strony. Taki sufit do góry nogami... Dziś można go podziwiać pod szkłem, gdyż dawniej nie myślano, o stropie. Nie łączono sufitu z podłogą... Może nie od razu.
Historia bursztynu i niezwykłej skrzyni...
Kultura azjatycka...
Wystawa...











































































































































Komentarze