OPnM'25. Pracownia Reginy Danuty Biesiadeckiej.

Regina Danuta Biesiadecka i Pracownia nr 10

Regina, zdrobniale Danusia... Takie kwiatki.
-Dzień Dobry, mogę ci mówić po imieniu? Jesteś taka młodziutka.- Spytała artystka.
-Dzień Dobry. Oczywiście- Młodziutka, ładnie brzmi zwłaszcza dla... Hm, właśnie... Uśmiechnęłam się i przygotowałam aparat. Wszystko chciałam uwiecznić kolory, refleksy. Kolory ze światłem i bez. Wszystko ze sobą grało. Poukładany czas i życie. Równowaga, choć nie obyło się bez zawirowań w życiu. Jednak i tamten czas był ciekawym doświadczeniem dla Danusi. Artystka żyje i oddycha ceramiką. Robi to z pasją i lekkością. Lepi z gliny miniaturowe elementy i uwiecznia w glinie emocje.

Iława
Krótki czas i ciężka praca zaowocowały nagrodami i rozpędziły Danusię do nowych działań. O sobie, mimo osiągnięć mówi bardzo skromnie. Z nostalgią wspominana miasto, które dało jej wiatr w żagle. 
 -Przez pięć lat mieszkałam w Iławie i prowadziłam galerię. Był to inny czas i wszystko, co z nim związane było inne. Na dziś pozostała garść wspomnień.- Regina z dystansem wspomina tamten okres, choć był to dobry czas. Chwile z nagrodami i wyróżnieniami za promowanie regionu, za promowanie sztuki...  Organizowała wernisaże i poznawała artystów. Tak też zaczęła się przygoda trwająca do dziś.
-Wszystko zaczęło się od konserwatorek z Iławy. Dały mi pierwsze lekcje. Dzięki nim zaczęłam je robić. Kwiaty małe, duże i liście o nieprzemijającej urodzie. Te nie zwiędną. Kwiaty ceramiczne dawane z różnych okazji. Takie są symbolem nieprzemijania... wieczności. Tak też się stało.

Stolik...
Obudzona pasja, dyktowana kwiatem ceramicznym była początkiem nowego, jeszcze niezbadanego świata.
-Po powrocie do Giżycka wszystko zaczynałam od nowa. Od jednego stoliczka. Teraz proszę, mam pracownię i galerię. Mam swój świat.
-Danusiu, czy masz inne zainteresowania? Takie nieartystyczne?- Zapadła cisza... -Lubię to. To cała ja. Gdy nic nie robię w pracowni... jestem smutna... -Tajemnica odkryta. Emocje zamknięte w glinie nie są przypadkowe. Pasja, cierpliwość i bezkresne zainteresowanie... Pasja odkładana na później, na emeryturę znalazła swój moment i ożyła.

Spełnienie
Piec, a w nim warstwami poukładana jeszcze nie ceramika, do wypału… Pierwszego. Zajrzałam do środka i pojawiły się pytania. 
-Żółwie. Takie zamówienie dostałam z Łodzi. Chciałam informować o postępach w pracy i zamiast emaila dostałam adres stacjonarny... I piszę listy. - Korespondencja jak za dawnych lat. Papier i koperta. Ile teraz kosztuje znaczek na list? Regina zna odpowiedź.

Inne wątki jeszcze nie ceramiki
-W jakiej temperaturze wypalasz?- Spytałam artystkę.
-Każdy wypala nieco inaczej. Nawet mając podobny piec. Wystarczy użyć odrobinę innej gliny i tworzyć... pełniejsze elementy... - Zastanawiałam się wiele razy, dlaczego ceramiczne figurki mają otwory. Teraz już wiem. Wentylują się.
-Grubsze elementy muszą mieć wyloty, by podczas wypału nie gromadziły się w wewnątrz gazy... Co przysporzyłoby późniejszej pracy i kłopotów...- Pełne kształty... Pokazuje twarz przyszłej figurki. Jest mała i zawiera wszystkie szczegóły. Twarz w takich rozmiarach jest bardzo czasochłonna. 
Kwiatki? Tak ma ich wiele. Pierwszy etap jeszcze dosychał na wytłoczce na jaja... Niby zastygłe, lecz po wypale ze szkliwieniem, ożywały. Wytłoczka na jajka... Kura z jajami i kura z jednym, lecz złotym jajem...

Scenki do opowiadań mazurskich
-Robiłam figurki do legend, a raczej sceny do legend... Tak, chociaż bardziej  Mazurskich Opowieści Jadwigi Tressenberg.- Opowiada i pokazuje każdą ze scen. Lekkość dominuje spotkanie... -Jeszcze nie do wszystkich opowiadania zrobiłam. - Mówi, przeglądając opowiadania Jadwigi z Kut. Nim zacznie, najpierw zapoznaje się z tematem. Każde opowiadanie czyta i robi opis do sceny. Czasem coś jeszcze dodaje.
 
Wrażliwość artystki zamknięta w glinie przekłada się, na odbiór gotowej scenki. Plastyczna materia zdaje się, nie mieć żadnych tajemnic przed Reginą. Przede wszystkim glina ceramiczna. Odmian tego materiału jest wiele. Regina ma swoje ulubione i z nich powstają kwiaty, ozdoby do biżuterii i do kadrów opowiadań Jadwigi z Kut. Tworzy jak ilustratorka. Dobiera fragment, robi opis... I scenkę. Bywa, że przedstawia więcej niż opis. Bywa... Na początek powstały kadry z łagodnych opowiadań. Tak... Nie mogą to być legendy bądź bajki.
„Bajki mazurskie? Ja nie znam żadnych bajek. Zapewniał 80-letni mężczyzna. -Bajki czyta się dzieciom...” Dodał Gustaw Rydzewski.- Fragment z książki ze zbiorem opowieści Jadwigi.

Bliscy
Wszystko toczy się z lekkością baletnicy, choć figurek takich postaci nie znalazłam. Ciągle się rozglądając, skupiłam wzrok na włosach... Różowych. 
-Tak, ma różowe włosy. Ładnie kontrastują z czarnym mundurem galowym.- Opowiada z uśmiechem.- Ta kobieta jest kominiarzem.-Dodaje.

Szkoła malarstwa. 
-Chciałam malować na emeryturze.- Mówi z uśmiechem.
Artyści ciągle się doszkalają i chodzą na warsztaty, czy też kursy i Regina jest potwierdzeniem. Długo odkładane w czasie malarstwo znalazło miejsce w jej życiu. We wszystkim, co robi, inspiruje się światłem i jego kątem padania. Balans, We wszystkim jest podkreślany, lecz naturalnie, jak predyspozycje. Regina Danusia ma w sobie taką lekkość, jakby frunęła. Ta bezszelestność i radość wynika z realizacji marzeń.

Biżuteria? 
-Teraz i zimą robię biżuterię. Włóczka, kamień polny, ceramika.- Opowiada Danusia i pokazuje pudełko ze skarbami. W nim warstwami ułożone naszyjniki i bransoletki i tkanina, jako przekładka. Znów naszyjnik, bransoletka i tym razem pierścionek i przekładka z tkaniny... I kolorowe woreczki do zapakowania biżuterii... Woreczki. Zawsze mi się podobały takie opakowanie z tkaniny. Delikatne jak szept i jak cała Regina, zdrobniale Danusia Biesiadecka. 


A Ty? Brak ci pomysłu, a może odwagi? Od tego jest mapa OPnM’25. Tu znajdziesz mazurskie pracownie artystów czynnych cały. Dane kontaktowe, by się umówić na warsztaty bądź nabyć dzieło wybranego twórcy. Zatem nie zwlekaj! Realizuj się człowieku, czas ucieka :)




























































Komentarze