Mazurska Chata. Budynek gospodarczy, tu niegdyś była obora. Stodoła.
Ucieczka przed chmurą.
Lista niezbędnych rzeczy spakowana do pudła. Na wszelki wypadek dorzucam sztormiaczek i coś do zwykłego okrycia. Niebo coś poszarzało, jednak ważne by nieładny kolor został tu gdzie teraz. Celem jest muzeum tuż za Mrągowem i nic nie zmieni planu. Chata Mazurska. Budynek zabytkowy umeblowany jak dawniej… Przeniosłam się do Prus Wschodnich. O tam jest tabliczka kierunkowa i jakiś człowiek. Po wymianie uprzejmości powitalnych ów pan wskazał kolejno obiekty. W chacie rozbłysło sztuczne światło, nie pozostawiając niczego w ukryciu. Już w wejściu przywitał mnie zapach drewna, który przez lata swojego istnienia zebrał wiele tajemnic. Ten aromat to kolekcja ludzkich bytów zajmujących się niemalże wszystkim, co było niezbędne. Można wyliczać w nieskończoność. Przedsionek domu często był małym warsztatem, to jeden z zapachów. Kuchnia, centrum świata, każdego domu zwłaszcza w tamtych czasach. Ludzie wiele rzeczy robili sami, a receptury przekazywali ustnie, tudzież spisywali, tworząc taki domowy notatnik, by przekazać kolejnemu pokoleniu. To wiele zapachów. Meble mieszczące odzież użytku nie tylko codziennego, lecz odświętnego także, one gromadziły zapach najbardziej ludzki. Woń ciała, czy niegdysiejszych środków piorących. A czym nadawano zapach? Czy używano odświętnie wód toaletowych bądź perfum? Nie potrafię odpowiedzieć. Nigdy nie znalazłam czegoś na wzór flakonika po pachnidle do ciała. Wiem, iż większość ludzi była skromnymi ewangelikami. Może pachnidło było czymś więcej? Czymś ekskluzywnym? Być może. W izbach odnajduję kolejne przedmioty. To pewnie pokój dzienny. Tu spożywano posiłki, odmawiano modlitwę przed… a kiedy grano na fisharmonii? Czy to był niedzielny rytuał, czy codzienność? Dom urządzony ze smakiem, jakby prezentował zamożniejszą rodzinę. Kolejny przedsionek i sypialnia. Zawsze zastanawiam się nad ich długością. Są tak krótkie, by spało się szybko? By po otwarciu oczu nie wahać się zbytnio, tylko wstać i rozciągnąć kości. Wstać, gdyż nie ma czasu, dużo pracy czeka. Nie wiem, czym spowodowana była tamtejsza moda. Szafa, a na niej prezentowana odzież okazjonalna. Karteczka podpowiada, iż to suknia ślubna. Czarna? Dlaczego? Kto wybierał kolorystykę i czym się kierował? Wracając wspomnieniami do dawnej fotografii, mimo iż czarno białej, widoczna jest skromna suknia. Teraz wiem, iż była czarnego koloru i nie ma w tym niczego dziwnego. Ot proste niczym nieskomplikowane życie. Bez strojenia w kolory. Cała paleta barw zarezerwowana jest na życie i dom, ogród, pole uprawne. Jednak paleta z niekończącymi się odcieniami, to wielotematyczna samowystarczalność. Życiowa zaradność. Najważniejsze kolory gdzie odcieniami są ci, dla których to wszystko się dzieje… Mazurska Chata i zacna postać. Podobizna wykonana, trudno ocenić z czego. Oczywiste kim jest owa postać. Wszędzie kartki „nie dotykać eksponatów”. Jednak muszę Ernesta wyciągnąć zza maszyn, tam go nie widać. Teraz podobizna Ernsta Wiecherta prezentuje się na tle różnych maszyn, oczywiście do pisania. Jego kolory życia, to wszystkie odcienie lasu o każdej porze roku.
Skansen- czyli muzeum na wolnym powietrzu. Muzeum- instytucja powołana do gromadzenia, opieki i badania zebranych eksponatów. Eksponat- przedmiot wystawiany na pokaz.
ZWIEDZANIE:
Sądry 3; 11-700 Mrągowo, tel.- 89 742 36 11; 696 098 538; 660 976 198
od poniedziałku do niedzieli, cały tydzień w godz. 12:00-17:00. Można podziwiać samodzielnie lub z narratorem. Obiekt serwuje drożdżówkę mazurską pieczona według rodzinnej mazurskiej tradycji oraz kawę. Wstęp płatny: Bilet normalny -20 zł od osoby
Dzieci do lat 4 – bez opłat
Dzieci od 4 do 14 lat – 15 zł od osoby
Grupa minimum 20 os. – 15 zł
e-mail: recepcja@christel.com.pl

Komentarze