Zabytkowy cmentarz na Mazurach. Mikołajki.

 Skrawek Mazur™ opisany tu obiekt, jest najsmutniejszym miejscem jaki odnalazłam. Stary cmentarz ewangelicki w Mikołajkach usytuowano na wzniesieniu. Jego rozmiar mówi o przynależności do większej aglomeracji. Miejsce jak na nekropolię najsmutniejsze, jakie odwiedziłam. Teren owego cmentarza pokrywa niespotykana ilość małych grobów. Niemalże nekropolia dziecięca. Brzmi jak okrutny żart, a jest to smutna rzeczywistość. Przerażająca ilość zgonów przypada głównie na lata 1967-1969. Były to trudne czasy i brakowało wszystkiego, zwłaszcza w tym regionie. Natenczas powstawał nowy rozdział historii Polski. Większość instytucji zaczynała od początku. Nie dotarłam do informacji o porodówce w Mikołajkach. Nie odnalazłam wspomnień, czy też opisów o lekarzach i szpitalach, w których je przyjmowano. Gdzie leczono małych obywatel? Może byli zbyt mali, a z braku wszystkiego nieliczne placówki medyczne musiały dokonywać wyborów? Trudnych wyborów. W latach do 1970 roku, jak się miało szczęście, towarzyszyła położna bądź akuszerka. Porody przyjmował(a) zielarz. Znał się na chorobach i pomagał ludziom i nam pomoże. Takie panowało społeczne przekonanie. Często były to osoby bez doświadczenia. Przy najmniejszych komplikacjach dziecko nie miało najmniejszych szans. Zawsze było zbyt późno. Panowały choroby, na które jeszcze nie szczepiono. Tak poniekąd można wytłumaczyć dawne czasy, aczkolwiek mające miejsce ponad dwie dekady po wojnie. Cmentarz w Mikołajkach jest największym tego typu obiektem, jaki dotychczas spotkałam. Z trudem i niedowierzaniem przeczesywałam karty historii, lecz one milczą. Nic. Zero. W innych częściach Polski dzieci również umierały, lecz chowano je w większych grobach wielorodzinnych, a żałobę przeżywano skrycie. Do rzadkości należało informowanie tabliczką, o pochowanej istotce. W północnej części Polski, w regionie o podłożu ewangelickim, bardziej popularne były groby jednoosobowe. Tak wynika z historii, rozmów i obserwacji. Tu dzielono się smutkiem, a na południu ukrywano. Zresztą do dziś zmarłe dzieci są chowane w osobnych grobach i mimo zmiany dominującej religii,  nikogo nie dziwi. Tylko tu, taki sposób pogrzebania zmarłego dziecka był i jest naturalny. Pokazuje poszanowanie nawet dla jednodniowego człowieka. Być może dlatego oczywiste było pogrzebać noworodka w pojedynczym grobie wraz z krzyżem i smutną tabliczką? Dla takiego samego szacunku... Być może...

*Skrawek Mazur™- tak nazywam mazurskie zabytkowe cmentarze ewangelickie.








































Komentarze