Kościół poewangelicki w Okartowie.

Skrawek Mazur™ w Okartowie zaczyna się odrobinę inną, lecz równie ciekawą historią. Dawno, dawno temu, w 1360 roku Krzyżacy, najeżdżając na Litwę, choć dotarli tylko do Narwi, udało im się pojmać do niewoli księcia Kiejstuta. Ów Kiejstut więziony w zamku w Malborku zdołał z niego uciec i w 1361 roku ruszył ze swoimi wojskami na Prusy. Najeżdżając na między innymi gród Okartowo, jak to najeźdźca palił i niszczył to, co zastał, by osłabić wroga. Wspomnianym roku tenże Kiejstut, spalił zameczek, a także cały gród w Okartowie. Krzyżacy odbudowali zamek w 1378 roku, lecz spotkał go ten sam los co poprzedni budynek i zaniechano kolejnej prac. Około 1500 roku w miejscu spalonego ponad wiek wcześniej zamku, wybudowano inny obiekt.  Na jej miejscu powstał pierwszy w Okartowie kościół. Obiekt sakralny należał wówczas do kościoła katolickiego, lecz niedługo. Po sekularyzacji tj. 10 grudnia 1525 roku w pruskich kościołach zaszły wielowiekowe zmiany. Tak właśnie po wizytacji w 1529 roku przeszedł w ręce luteranów. Co się działo ze świątynią przez prawie trzy wieki? Nie znalazłam takiej informacji. Kościół w obecnym stylu powstał na fundamentach pierwszej budowli i co miało miejsce w 1799 roku. Obiekt jednobryłowy z niską wieżą dzwonną nad głównym wejściem posiadał również trzy nawy oraz co charakterystyczne dla kościołów tego wyznania, empory po obu stronach. Te zostały ozdobione przez przypuszczalnie miejscowego ludowego artystę, polichromiami z motywem roślinnym. Włącznie z nimi polichromie zyskały również filary, sufit nad emporami i sklepienie kolebkowe, co dodaje niezwykłości i tym bardziej wyróżnia na tle innych kościołów. Niemniej jednak jest to, główna cecha dla luterańskich obiektów sakralnych i to potwierdza cytat z biblii zamieszczony pomiędzy płycinami z malunkiem. 

Napis w języku niemieckim brzmi" Polichromie mają wyjątkową wartość artystyczną, bo prawdopodobnie niespotykaną w innych świątyniach"

Oprócz niebywałych polichromii uwagę przykuwa barokowy ołtarz. Ten jest jakby wypełnieniem nawy głównej. Na tle białych ścian góruje ciemnobrązowy ołtarz wykonany z drewna. Pośrodku którego znajduje się wnęka na figurę. Ciekawi mnie co wypełniało jej wnętrze za czasów luteranów? Obecnie jest, to Matka Boska. Na tle ciemnobrązowego ołtarza znajdują się cztery białe figury aniołów. Na emporach, po obu stronach organ znajdują się tablice z wiernymi poległymi w czasie wojny w latach 1914-15. Kolejna istotna data, tj.  lata 1914-20  dotyczy wykonania żyrandoli sztuk dwie, które stylem dopasowano do wnętrza i zdobień. Natomiast remont i odbudowa, ze zniszczeń po pierwszej wojnie ukończonej w 1923 roku, nadał jej obecny wygląd.  Wracając do wnętrza, na balustradach empor namalowana jest droga krzyżowa, którą wykonał malarz ścienny J. Sokołowski. 
Jest też legenda związana z budową tegoż budynku. Jako że to budynek dla wiernych budowano go w czynie społecznym przez wszystkich mieszkańców bez wyjątku. Jednak wspomniany wyjątek się trafił. Kowal odmówił udziału w przedsięwzięciu, lecz obiecał konia Jakuba do pomocy. Na pamiątkę wspomnianej legendarnej sytuacji nad chórem na stropie namalowano konia i podpisano "Ja, koń Jakub większą część kamieni na budowę tego kościoła przybliżyłem" Legendarny koń został zaproszony na mszę dziękczynną dla wszystkich biorących udział w odbudowie. W wejściu rozłożono dywan, na którym koń Jakub stał przez całe nabożeństwo. Był nad wyraz grzeczny, lecz pozostali uczestnicy nie mogąc, nadziwić się ciągle szeptali, odwracali się, zwyczajnie rzecz ujmując, robili hałas. Na koniec ksiądz podziękował tylko Jakubowi, gdyż tylko koń należycie się zachował. Ot historia.
Od 5 listopada roku 1984 kościół należy do katolickich wiernych.

*Skrawek Mazur™- tak nazywam mazurskie zabytkowe cmentarze ewangelickie.




                                            




                                                       



                                                   

                                                       
       































































Komentarze