Grażyna Lachowicz i jej Pracownia.
-Pamiętam też Czarną Wieś Kościelną, gdzie wypalano garnki i siwaki, takie czarne wazoniki. Wielu mieszkańców miało piece do wypalania. Do rozgrzanego do 1000 stopni wrzucano mocno smolne drewno i odcinano tlen. Miało ono kilka zastosowań. Przede wszystkim zalepiało glinę i dawało czarny kolor. Wypiekane bez smolnych szczap byłoby w kolorze gliny... Każdy w domu miał wspomniane siwaki. Jako użytkowe nie bardzo miały zastosowanie. Nie były szkliwione. Były takimi dzbankami, może wazonikami...
Po kursie otwarła działalność i zaczęła tworzyć przede wszystkim magnesy. Przedmioty dające zarobić na opłaty firmowe.
-Poszłam na kurs. Powiedziałam, że nie mam pojęcia o glinie. W odpowiedzi usłyszałam, iż państwo Krystyniakowie z każdego artystę zrobią. Zajęcia wspominam miło. On tłumaczył teorię. Ona praktykę... Po kursie wzięłam dotację z Urzędu Pracy i otwarłam pracownie Ogniem Malowane. -Wspomina Grażyna, obecnie artystka.
Glina kołem się toczy
-Tworzenie na kole?... Koło nożne, czyli kopane, ono jest zsynchronizowane z twórcą. Tworzy się na nim w czasie jego ruchu. Zatem napędzając nogami... A może jedną nogą ustala się prędkość, w której powstaje dzieło... Miałam takie, lecz zajmowało dużo miejsca. Teraz mam inne.
-Prowadzę też warsztaty dla dzieci i nie tylko. Tu mieści się 35 osób. Są takie sezony, gdzie tworzy się aniołki, baranki... Wszystko robi się metodą podobną do pierniczków. Są też poważniejsze warsztaty. Takie bez narzuconego tematu...
Czas dla siebie...
Najważniejszy jest ZUS. Praca na opłaty. Realizacja zamówień. Czy w tym wszystkim artystka znajduje czas na własną glinianą twórczość?
-Nie zawsze jest czas na stworzenie unikalności w glinianej materii. Najpierw praca później przyjemności...
Jeśli nie pracownia, to co? Czas poza pracownią i po pracy też jest czasem artystycznym. Grażyna chodzi na rysunek, bo lubi malować i tańczyć... Taniec towarzyski z mężem... Lubią też wyprawy rowerowe w nieznane.
Co do wspomnianych chwil, te najchętniej spędza na rowerze, pokonując niezliczone kilometry.
-Ten czas dedykuje mężowi. Lubimy rowery. Lubimy dzikie ścieżki i odpoczynek z dala od cywilizacji. W czasie naszych wypraw zazwyczaj nocujemy w namiocie. -Opowiada artystka.
Jak odnaleźć ową dzikość w pracy? Może przez materiał? Może przez temat? Może zwyczajnie przez wzór projektów? Czy wyobraża sobie ową dzikość, podczas robienia projektu do zamówienia?
Opanowanie i totalny luz jak spełnienie nie tylko najważniejszych w życiu, rzeczy,






































Komentarze