Jurki temat z górki... Chociaż? Podobno dzieci do szkoły miały zawsze pod górę.
-Dzień Dobry, jestem Emilia... -Przywitała się kobieta, następnie skierowała głowę w stronę auta i dostrzegła psa. -Idzie z nami? - Spytała.
-Tak, tak idzie z nami. Mam nadzieję, iż będzie grzeczny... Nie był... -Ostatecznie mimo wielu prób wszelakich kradzieży, wytrwał do końca. Natomiast jego niesforność wynikała z tego, iż czuł dzikie zwierzęta.
-Często tu przychodzą sarny. Pojawiają się też wilki i kuna... - Dziś wspomniana okolica posiada znacznie mniej mieszkańców. Dziś jest tu malowniczo i dziko, lecz kiedyś...
-Proszę spojrzeć na mapę. W Jurkach mieszkało 49 rodzin. -Powiedziała kobieta, wskazując arkusz. Natenczas w Jurkach było dużo domów. Dziś? Niewiele minęłam po drodze. Z czasu przeszłego pozostało wspomnienie i niegdysiejszy krzyż... Nie, tego już brak. Dziś na jego miejscu jest kapliczka z rzeźbą św. Jakuba w środku.
-Wie pani, że tędy przebiega szlak św. Jakuba? -Pani Emilia ufundowała kapliczkę. Dawniej owe budowle pełniły wiele funkcji. Nawigacyjne także. Pomagały dotrzeć do celu. Mnie również... Teraz opowiem, jak pani Emilia trafiła do tej wioski. Opowiem o spleceniu jej życia ze starą szkołą.
Pierwsza powojenna nauczycielka.
Historia pierwszej powojennej nauczycielki, poniekąd męża pani Emilii i córki, zaczęła się kilkanaście lat po wojnie. Budynek zabytkowej szkoły był pierwszym domem na Mazurach. Początkowo była nauczycielką, pierwszym kierownikiem.
-Moja teściowa dostała tu nakaz pracy w 1960... -Szkoła była czynna do 1985 roku. W tym czasie kobieta z mężem i synem mieszkała w budynku szkolnym, w mieszkaniu nauczycielskim. -Kiedy ją zamknięto placówkę edukacyjną, mój mąż był już pełnoletni i kupił całość jako budynek mieszkalny. Z czasem budynki zostały przepisane na córkę.
Wówczas zaczęła się nowa historia. Obie panie postanowiły coś zrobić, pomóc trwać historii. W budynku znajdowało się dużo przedmiotów szkolnych i nie tylko. Pamiątek czasu przeszłego i powojennego było wystarczająco, by stworzyć izbę etnograficzną. Panie pozyskały budżet na niezbędne prace, o czym donosi tabliczka na obiekcie.
-Okna są oryginalne... Podłogi też. Mimo wszystko przetrwały. Były zabezpieczone na dole płytami pilśniowymi i linoleum. Natomiast na górze deski ukryto pod wylewką betonową, chcąc wypoziomować nierówną podłogę. Ściany? Te ceglaste, były przykryte warstwą czegoś, co mogło być izolacją cieplną, bądź zwyczajnie tynkiem. Miejsca, gdzie po odkuciu tynku była widoczna ściana z cegły, są dziś zabezpieczone i wyeksponowane. -Pani Emilia opowiadała, wskazując ścianę, a czasem dotykając, jak w dniu, kiedy ją odkryto. -Lubię takie ściany.
Szkoła zaczyna żyć. Zaczyna się całkiem nowa epoka. Spotykają się modelarze. Część ich samolotów jest zaprezentowana w niewielkiej sali, gdzie rzecz jasna, funkcjonują. Działa Stowarzyszenie, które organizuje różne spotkania. Prócz nich i klasy starej szkoły tej powojennej, jest także wspomnienie PRL-u... Myślałam, że już wszystko widziałam, lecz nadal trafiam na niecodzienne przedmioty użytku domowego.
Jak kiedyś spędzało się czas wolny? Bardzo praktycznie. Można było haftować. Można było zrobić serwetki na szydełku.
Strefa PRL-u
Strych podzielony na trzy rozdziały. W jednym historia zaczyna od sukienki z 1936 r. Należała do mamy właścicieli.
Stara szkoła jest zabytkowym budynkiem gromadzącym wspomnienia z Prus i powojennych Mazur. Sprzęty w wewnątrz tworzą spójną całość, po której z przyjemnością oprowadza pani Emilia. Opowiada z pasją, jakby każda część budynku i każdy przedmiot przypominał jej swoją historię. Miejsce nasączone wspomnieniami i cierpliwością, podkreślone haftami i serwetkami szydełkowymi... I dawna suknia. Elegancka datowana na między wojnie, jako łącznik czasu przeszłego z powojennym, już mazurskim. Przywrócenie sal, a raczej pokoi tematycznych zgodnie z historią budynku szkoły z 1890 roku, jest trwającym procesem.
Sala szkolna
Przedmioty znajdujące się w szkole, częściowo były odzyskiwane z innych szkół np. w Cichych, czy też w Krzywym jak rama dużego liczydła. Wspomniane używano jeszcze w latach 1967-1968.
Książki... Książek zgromadzono w sumie około 3000 szt. Część z nich odzyskano z innych szkół. O ich pochodzeniu i własności świadczy pieczątka z nazwą miejscowości. W zbiorze bibliotecznym oczywiście nie mogło zabraknąć elementarza Falskiego.
W szkole pozostało zdjęcie z czasu przeszłego, czyli przedwojennego. Poniżej znajduje się spis imion i nazwisk. W we wsi było 49 rodzin...
Z czasu przeszłego jest również tablica, wraz z osprzętem. Pomoc dydaktyczna, natenczas tylko czarna, datowana jest na ~ 1938 rok. Posiada tabliczkę producenta i pochodzi z Olecka. Są też wspomnienia zapisane w dokumentach z 1958 r. Informacje o zebraniu, o obchodzeniu się z niewybuchami i o wożeniu furmanką kierownika szkoły, co było przywilejem. Jest też dziennik, a raczej księga uczniów prowadzona od 1960 roku. Pokazuje, iż klasy były małe i łączono je. Jeden nauczyciel na jednej lekcji uczył trzy roczniki. Dla każdego rzecz jasna, materiał był dostosowany.
Stara Szkoła, jak i powojenna miała małe grupy rocznikowe. Natomiast klasy były łączone... Cóż to może znaczyć? Jeden nauczyciel w jednej sali i na tej samej lekcji uczył kl.I, kl. II, kl. III. Szkoła dwu lub trzyklasowa, lecz materiał przerabiany według planu dla każdego rocznika. Ciągle zastanawiam się, czy zbyt zawile nie wybrzmiewam... Jedno pomieszczenie i jeden nauczyciel dla trzech klas (klasa I, II, i III). Czy to pomagało w edukacji? Trudno stwierdzić. Oczywiste jest, iż były to czasy, gdzie trudno było o wszystko. Zatem tak, był to korzystny układ. Człowiek miał pracę, a młode pokolenia szansę edukacji. Nawet tu, na jednym z mazurskich końców świata.
Michał Kajka... Zdjęcie pomnika pisarza z dwójką dzieci... Stara szkoła, czyli ta przedwojenna i stara szkoła ta powojenna... Stary klon. Zapewne latem daje pożądany cień.
***
Droga wiła się, a pagórki falowały. Wszystkie były wiosenne, a niektóre nawet senne... Tu rzepak ozimy zapachniał słońcem w paski. Zdawało się, jakby pole uprawne mówiło w swoim języku. Nieco dalej rozciągała się łąka mocno zielona. Ba, nawet całkiem wiosenna. Za zakrętem pojawiła się najpiękniejsza droga z drzewami w skrajni. Gdy się skończyła, znów ukazał się pagórek jeszcze senny i dosyć wysoki. Mokra od deszczu ziemia pachniała intensywnie. Na dole pagórka pracowały dwie kobiety... Tak, już czas zasadzić pewne rośliny... Kalendarz dla Mazurów... Maj... Skrawek Mazur i inna wioska...
-Wie pani, że tędy przechodzi Szlak Jakubowy? Zapewne mijała pani kapliczkę. -Rzekła właścicielka starej szkoły.
-Tak. Kapliczka się wyróżnia. Ładnie wygląda... -


















































































Komentarze