Pracownia Ity Haręza
-Co cię do mnie sprowadza? -
Pozornie proste pytanie, lecz wszystko zależy od ilości wspomnianych. Pierwsze i każde następne zwyczajnie przywiozłam ze sobą. Itę poznałam pewien czas temu i regularnie podglądałam. Jej wizja przenoszona... I o to w nie zapytałam... Załóżmy płótno, jest powodem odwiedzin i niekończących pytań.
-Dlaczego woda? -Spytałam.
-Woda? Raczej pejzaż. - Odparła artystka.
Temat rozległy z interpretacją po horyzont... Woda Ity Haręzy, niekoniecznie jest wodą dla innych. Koła na wodzie mogą pozostawiać rybki, podszczypując ją pod powierzchnią. Podobny efekt może pozostawić również kropla... Koła... Ptak niby odbijający się od powierzchni... Odpowiedzi po horyzont.
Woda? Doszukiwałam się szczegółowości i nadskrupulatności. Zobaczyłam wrażliwą kobietę lubiącą błyskotki i refleksy. Barwy natury, akcentujące pozytywny przekaz. Relaks na łonie natury. Ciepło, człowiecze, dające blask... A woda? Nadal jest wodą. Wspomniana wcześniej rybka, coś niewielkiego, może być początkiem. Podobnie blask porannego słońca, może być początek bytu. Ciepła barwa natury i lekkość. Niewinnością nieskaleczoną światem. Momentem fascynacji. Niezbędnikiem życia.
Przekaz na zawsze.
Pamiętam pierwszą wizytę w galerii Ity. Od tego czasu mój punkt widzenia zmienił się bardzo. Zaszczepia we mnie sztukę przez szczególny sposób opowiadania o swoich dziełach. Przekonała mnie do sztuki. Odwiedziłam kilka takich miejsc i oglądałam różne dzieła. Nie mam już obaw przed kolejną... Nie trzeba znać artysty, by do niego wejść. Nie trzeba być uzdolnionym manualnie, by pójść do galerii i na warsztaty. Trzeba dać sobie szansę i otworzyć na innych? Nie, otworzyć się na siebie. Pobudzić zmysły i na chwilę uciec od codzienności. Galeria Ity i jej dzieła, przenoszą do wrażliwego i delikatnego bycia. Odprężają... Hm, szukałam szczegółów. Zupełnie nie potrzebnie. Zamiast nich znalazłam naddelikatność i ponad wrażliwość świata stworzonego przez artystkę... Niby nad i ponad, a daje wewnętrzne ukojenie... Lubię to!
-Czy to rzeźby twojego taty? -Spytałam przekonana, iż artystka tylko maluje. W odpowiedzi padło nieoczekiwane. Początkowo miała zajmować się rzeźbą. Jednak została malarką i tworzy grafikę, a raczej grafiki, pejzaże... Była przygoda z portretem. Pamiętny wernisaż za granicą nie doszedł do skutku, gdyż ogłoszono pandemię.
-Dostałam katalog artystów. -Wspomniana prezentuje sylwetki artystów, życiorysy i dzieła... Wśród nich Ita Haręza i wystawa „śpiący mężczyzna”
-Ilu ich narysowałaś? -
-Dużo. -
Obrazy, wizje... wystawy.
-Czy masz ulubiony temat... może wątek? -Oczekiwałam, iż w odpowiedzi padnie, coś w setnych milimetrach. Coś, dokładnego jak fotografia, bądź jeszcze bardziej.
-Nie mam konkretnego. Takiego jedynego? Nie. Przygotowuję różne wystawy... -Wspomniane nie mają wspólnych punktów według artystki. Dla odbiorcy może być zupełnie inaczej. Sztuka jest plastyczna. Bywa, iż każdy odbiera ją inaczej. Bywa, iż odbiorca zasugeruje się tytułem wystawy i poszukuje do niego łączników. Co ja u niej dostrzegłam? Ita widzi świat w milimetrach i przypuszczalnie jeszcze mniejszych wartościach. Jest bardzo szczegółowa. Zdolność widzenia mikroświata daje złudzenie, iż patrzysz na zdjęcie. Można zaglądać w głąb materiału i powiększać... Tu nie ma błędów.
-Jesteś bardzo szczegółowa. -Podsumowałam, a artystka zaprzeczyła. Raczej zwróciła uwagę, na moje poszukiwania skrupulatności i setnych milimetrów... Wpatrywałam się w jej obrazy i nadal szukałam... Tylko czego? Wspomniana szczegółowość okazała się tylko i wyłącznie moją interpretacją. Nie zaś cechą Ity. Nadal szukałam. Oglądałam z bliska. Powiększałam aparatem... Blask... Klik... Kolejne zdjęcie do diagnozy... Tak. Zaglądam w głąb dzieł Ity i siebie samej. Owa szczegółowość jest moją cechą i parametrem moich eksploracji, zwłaszcza przy różnych formach przyrodniczych...
W galerii artystki znajdują się dzieła jej i jej taty. Ze wspomnianych powstała wystawa, poniekąd dedykowana tacie. Dwie strony ciszy, jest szczególna. Mam przekonanie, iż podświadomie skłania do cichej refleksji, między było, a jest. Między teraz, a kiedyś. Między... Hm... Móc się wypowiedzieć i dać się ponieść niematerialnemu bytowi... Przewodnikowi... Ciszy...
Lubię pracownie, w których panuje życie. Nieporządek twórczy. Cieszy mnie fakt, iż coś się dzieje...
-Nie będzie ci przeszkadzać, że sobie sprzątam? -Ucieszył mnie ten fakt i spowodował jeszcze więcej pytań. Dodał również przyjemnego luzu. Wówczas myślałam, że podłoga jest zabezpieczona, przed niepożądanym. Nie miałam racji.
-Zabezpieczasz podłogę? - Zapytałam.
-Nie. Zbieram plamy dla koleżanki. Ona z nich tworzy swoje dzieła... - Taka historia...









































Komentarze