2 bary i światło w kandelach. Prywatna kolekcja lamp.

 Zapaliło się światło, rozjaśniając wszystko wokół. Pomieszczenie wypełnił ciepły blask. Kuchenki i lampki, co było pierwsze? Wszystko zaczęło się od spotkania w historycznym miejscu...

-Mam kolekcję kuchenek i lamp. Wypożyczam je na wystawy czasowe. Można było je zobaczyć w Piszu...

-Ile masz lampek, lamp? -Spytałam Darka.

-Około setki. - Padła odpowiedź.

-A kuchenek ile? -

-Oj tego nie pamiętam, ale dużo. -

Bez wątpienia był taki czas. Widziałam zdjęcia i nagrania... Zobaczyłam w muzeum coś, co zaciekawiło mnie na dłużej. Zapaliła się lampka historyczna i apetyt na więcej, który stale rośnie. Jednak nie tak szybko, jak apetyt Darka na kolejne modele. Lampy uwolniły u Darka pasję, która trwa do dziś i nawet zahacza o wątki pokrewne. A wszystko zaczęło się od pewnego farmaceuty i jego destylacji... w 1853 roku. 
Jak wyglądały pierwsze...? Jak wyglądały kolejne?... Bardzo podobnie, jeśli chodzi o lampy naftowe ciśnieniowe. Natomiast kuchenki? Między nimi różnice bywały duże.

-Od kiedy zbierasz lub kiedy zaczęła się twoja przygoda? 

-Wszystko zaczęło się jeszcze w dzieciństwie u dziadków w Białymstoku. Miałem wtedy 7 lat. Do prawdziwej pasji minęło wiele lat. Ta nagle się pojawiła i trwa, a zbiór się powiększa o nowe. Może nie nowe, a kolejne egzemplarze lamp i kuchenek i nie tylko... Jeszcze pamiętam, jak mieszkałem w Olsztynie..., który to mógł być rok?... Przypuszczalnie 1997, jakoś tak. Byłem w sklepie i one wisiały na suficie. Stylizowały wnętrze. Nadawały uroku...

-Zobaczyłem je w sklepie Big Star i kupiłem sobie 4. Oczywiście w innym miejscu. Tak się zaczęło. Była przerwa… A później już na całego zbieranie i kupowanie części... -Darek wspomina, jak z kilku złożył jedną, co poniekąd dało mu pogląd na budowę i potrzebne podzespoły.

1... 2... 3...

Postanowił je ładnie zaprezentować. W tym celu zrobił regał ekspozycyjny. Półki wypełnione lampami. Wszystkie lśnią. Wszystkie są kompletne, lecz każda ma inną historię. Każda przeszła gruntowny remont. Odzyskała blask. Pasja Darka to miłość bezwarunkowa. Widząc lampę, zastanawia się tylko nad uratowaniem egzemplarza. Nad zdobyciem niezbędnych elementów, a przecież to czas mocno przeszły i przedmiot od dekad nieprodukowany... Zatem skąd wziąć wspomniane podzespoły? 

-Obecnie? Mam znajomych Hindusów i od nich nabywam braki w korzystnych cenach. Tak naprawdę, oni nadal używają wspomnianych lamp. Niestety z kuchenkami jest inaczej.- Rzekł Darek. -Obecnie, a kiedyś?

-Co masz na myśli? Początek prawdziwej kolekcji? Takiego rozpędy, trwającego do dziś i dłużej?

-Tak. Był to dla mnie czas zwątpienia we wszystko i poszukiwanie czegoś. Sam nie wiedziałem czego. Potrzebowałem nowości i powiewu, hm... Być może historii, którą można napisać na nowo. Ja mogę ją napisać. I stało się. Pamiętny dzień, dla mnie był nowym początkiem. 

-Ile osób kolekcjonuje kuchenki i lampy?

-Lampy kolekcjonuje około 20 osób, a kuchenki? Może 10. Jest nas naprawdę garstka. -Podsumował Darek. Następnie zaprezentował zestaw do pierwszej konserwacji. Pokazał i opowiedział o podzespołach. Te, widziane pierwszy raz, były czymś całkiem obcym i trudnym do zakwalifikowania... Nauczył się bardzo szybko je naprawiać, a nawet więcej. Wiele podzespołów sam robi. Część kupuje na wschodzie. Tam lampy gazowe ciśnieniowe są używane do dziś. Wszystko dzięki unikalności i nieskomplikowanej budowie. Popyt jest. Produkcja jest. Petromax, mimo różnych perypetii nadal produkuje. Jednak oryginalne podzespoły są zbyt kosztowne i dlatego Darek sam wykonuje niektóre. 

Regał ekspozycyjny, garstką wspomnień, przy całości... 

Lampy były na naftę, benzynę i gaz. Posiadały zbiornik i siatkę. Wyposażone były w rurkę, która się nagrzewała. Po dwóch minutach miała odpowiednią temperaturę. Następnie zamykało się zawór. Nafta parowała, unosząc się do góry. Pojawiało się światło. Lampy mają manometr do dwóch atmosfer. Pompkę, a późniejsza automatyczny zapalnik, czyli rapid...

Darek zbiera nie tylko produkty Petromax'a. Ma w swojej kolekcji także lampy Hasag. 

Jesienią i zimą są jego ulubionym zajęciem. Pozostałe pory roku są... inną częścią życia.

-Kiedyś się wspinałem. Wszystko  miałem. Cały osprzęt... Był też czas nurkowania... A teraz są lampy i kuchenki...

Do renowacji używa sok z cytryny i wodę. Odpowiednia mieszanka i w ustalonym czasie. Cykl powtarza kilkakrotnie. Do uzyskania stanu idealnego. Jednak bywało, iż zapomniał, a procedura przeciągnęła się zbytnio i lampa zmieniła kolor, na coś, w odcieniu czerwonego... 

O swojej pasji może mówić bez końca. Zawsze jest jeszcze coś. Często pojawiają się szczególne wyjątki. Wie o nich prawie wszystko... Lampy były datowane. Miały taką sygnaturę partii. Wspomnianą wydrapywano gwoździem... Bez takiego podpisu trudno oszacować rok produkcji, gdyż wizualnie różnice są niewielkie. Ba! Jeśli są. Najstarsza w jego kolekcji datowana jest na 1937 i 1938 r. 

Piwnica i jej tajemnice.

Wnętrze w regałach i stół warsztatowy, gdzie reanimuje zdobycze.

-Ważny jest oryginalny zbiornik na paliwo, czyli naftę i benzynę. Nie było gazowych. Takie rozwiązanie zastosowano do lamp ulicznych. Na użytek domowy były tańsze rozwiązania. Gaz powstawał ze spalania koksu, lecz brakowało technologii do jego sprężania... Inny regał i inna historia. 

-Daszek emaliowany w lampach sufitowych... Reszta nieważna... Daszek nie może być uszkodzony. Można zrobić, dorobić, jakoś uzyskać. -Darek pokazał element, który posłuży za daszek do lampy. Większość podzespołów wykonuje sam. Dedykowanie nie pasują.  Jego kolekcja jest dosyć zróżnicowana. 

Lampy sufitowe... Inny regał... 

Lampki wymyślono w 1921 r. Całość tworzono i testowano dekadę, a wszystko przez rurkę, czyli parownik do nafty. Petromax
Lampa składa się z kilku istotnych części. Pierwsza i najważniejsza to zbiornik na naftę. Za pomocą tłoczka w zbiorniku, paliwo było mieszane z powietrzem i wypychane do rurki w oszklonej części lampy. Rurak zwana parownikiem była podgrzewana. Pojawiało się mocne białe światło. Tworzy się światło, lecz nie w żarówce, a na siateczce Auera. Jest bardzo intensywne. Zbiornik zapewnia jasność na… w przybliżeniu na osiem godzin. 


Z jaką mocą świeciła taka lampka? Jest naprawdę bardzo jasna.

Ile czasu trwała jasność z takiej lampki? 8 godzin.

Obie różnią się dyszą do uwalniania pary.


Intrygujący proces tłoczenia, podgrzewania i parowania. Moc światła i jego czas. Uwagę przykuwa także prosty, acz elegancki wygląd… I tak z wattów przeszłam na kandele… Rozumieć pasję. Posiadać kilka i 
Pomysł i produkt powstał w 1910 roku. Jednak testy i wszelakie próby trwały dekadę. W 1920 roku ogłoszono gotowy produkt, czyli lampę naftową z podciśnieniem do dwóch barów i taki produkt zgłoszono do izby patentowej w 1921 r. W 1936 r. opatentowano kolejną nowość. Wspomniana była uzupełnieniem lampy. Automatyczny zapalnik zyskał później nazwę rapid stosowaną do dziś. Świat rozbłysnął gdzieś żarówką elektryczną... Ta powstała w 1908 r. Siateczka Auera stosowana w lampach naftowych pojawiła się znacznie wcześniej, gdyż w 1890 roku... W miejscu, gdzie brakowało elektryczności, światło rozbłysło dzięki lampom na paliwo, na naftę. Pomysł prosty z ładnym chromem okazał się sukcesem dla twórcy. Lampy... Darek ma ich około setki. To wystarczająca ilość, by zauważyć różnice. Czy w ogóle takowe występują?  




































































Komentarze